Ulice zbrodni, czyli fikcyjni detektywi i ich miasta

detektyw holmesKryminały zaczynały jako historyjki na zmrożenie krwi, pełne strasznych zdarzeń, okrutnych złoczyńców i pędzącej za nimi policji. Jednak od samego początku były mocno związane z tkanką miejską, gdzie zbrodnia miałaby ujść na sucho. Para detektyw-miasto zdaje się nierozerwalna złączona, poznajmy najsłynniejsze duety.

Sherlock Holmes/Londyn

Zaczynamy u samych źródeł, ponieważ stworzona przez sir Arthura Conana Doyle’a postać genialnego, acz ekscentrycznego prywatnego detektywa jest jednym z pierwszych prawdziwych bohaterów w gatunku kryminalnym. Co prawda nie wszystkie przygody duetu tworzonego przez Holmesa i Watsona odbywają się w Londynie, ale fakt ich rezydowania pod numerem 221B Baker Street sprawia, że ten (również fikcyjny!) adres odwiedza tysiące turystów każdego roku.

 

Philip Marlowe/Los Angeles

Zawarty na kartach powieści Raymonda Chandlera „Miasto Aniołów” jest raczej pełne prawdziwych diabłów, a zmęczony detektyw jest niemalże jego częścią. W powieści Marlow mieszkał pod adresem North Bristol Avenue 1634, Hollywood, a jego biuro mieści się około 2 mile od domu na 6. piętrze Cahuenga Building. Miejsca fikcyjne, ale miasto wokół nich – prawdziwe do bólu.

 

Kurt Wallander/Ystad

Bohater powieści Heninnga Mankella, ze swoją misiowatą posturą, swetrami i zaspaną naturą idealnie wpasowuje się w niewielkie szwedzkie miasteczko Ystad, które z jakiegoś powodu przyciąga niesamowitych zbrodniarzy. O dziwo, książki zawierają niezwykle dokładne opisy tego miejsca, można je traktować niemal jak przewodniki.

 

Eberhard Mock/Wrocław

Czas na Polaka, a raczej Niemca umieszczonego przez Polaka w niemieckim, a teraz polskim mieście. Bezwzględny i twardy inspektor policji w Breslau znał to miasto od podszewki, a ponieważ Marek Krajewski, autor, pracuje na tamtejszej uczelni, zna doskonale okolice ówczesnego Prezydium Policji (ul. Szewska) czy Zakładu Medycyny Sądowej z krematorium. Wrocław na kartach tych powieści to ponure ale fascynujące miasto.

 

Fabio Montale/Marsylia

Portowa stolica Francji była tłem dla tzw. „trylogii marsylskiej” Jeana Claude’a Izzo. Zróżnicowana struktura etniczna, starożytne zaułki, przemykający na skuterach gangsterzy i sławna zupa rybna – przykładając nos i ucho do kart tych książek można było niemal poczuć nadmorską bryzę i usłyszeć wychodzące co rana z portu statki.

Artykuł z kategorii Kultura
Tagi artykułu: , , , , , ,
You can skip to the end and leave a response. Pinging is currently not allowed.

dziennikarstwo obywatelskie, ciekawe artykuły, publikacje, artykuły do przedruku, presell page