Przeklinać to też trzeba umieć

Ostatnimi czasy bulwersujemy się knajackim językiem polskich polityków podsłuchanych dzięki operatywności międzynarodowego gangu kelnerów. Wszystkim oburzonym z powodu użytych wyrazów powszechnie uznanych za obelżywe trzeba powiedzieć, że z naszymi politykierami jest podwójnie źle. Po pierwsze, klną – fakt. Po drugie, robią to nieprofesjonalnie.

Powiedzenie, że wszystko co najlepsze jest już dawno za nami, jest prawdziwe także w wypadku słów wulgarnych. Zaprawdę, daleko nam do niegdysiejszych bohaterów, którzy nawet jeśli używali słów grubych, używali ich NIE jako wypełnienia dwóch sąsiadujących ze sobą wyrazów. Dzięki wulgaryzmom była komunikowana daleka od frywolności treść. Przykład? Pierwszy z brzegu – Piłsudskiego o Polakach: Naród wspaniały, ale ludzie kurwy.

Przy powyższym nędzna rymowanka niegodna przedszkolaka o (coś tam, coś tam … i kamieni kupa) tym wyraźniej wskazuje na miałkość teraźniejszych talentów literackich. Gdzie im do Tuwima, na przykładzie którego można nauczyć czym jest znakomite użycie tytułowej epifory Całujcie mnie wszyscy w dupę? A przecież to nie Julian Tuwim przecierał szlaki nadkwiecistego języka w polszczyźnie, nie zrobił tego hrabia Aleksander Fredro, którego pornograficzne utwory poetyckie podlane sosem z wyobraźni wojska napoleońskiego nie są tak rozpowszechnione, jak nieśmiertelna Zemsta.

Szukając początków wulgarnego słownictwa, trafiamy na istną perełkę. Jakkolwiek traktowana jest dzisiaj za tzw. fałszywkę, warto zwrócić na nią baczną uwagę z tej racji, że nie tylko mówi coś ważnego o czasach, w których powstała. Jest też znakomitym przykładu argumentu ad personam mającego za zadanie sponiewierać werbalnie adwersarza – kto wie, czy Artur Schopenhauer znał poniższy cytat, nie użyłby go do zilustrowania końcowego fragmentu swojego traktatu Erystyka, czyli Sztuka prowadzenia sporów.

Przenieśmy się więc do drugiej połowy XVII wieku, na wschodnie rubieże Rzeczypospolitej. W obliczu ataku wojsk tureckich pod wezwaniem sułtana Mehmeda IV, na jego nakaz poddania się Kozaków zamieszkujących tereny Siczy Zaporoskiej, otrzymał taką oto odpowiedź:

Ty, sułtanie, diable turecki, przeklętego diabła bracie i towarzyszu, samego Lucyfera sekretarzu. Jaki z ciebie do diabła rycerz, jeśli nie umiesz gołą dupą jeża zabić. Twoje wojsko zjada czarcie gówno. Nie będziesz ty, sukin ty synu, synów chrześcijańskiej ziemi pod sobą mieć, walczyć będziemy z tobą ziemią i wodą, kurwa twoja mać. Kucharzu ty babiloński, kołodzieju macedoński, piwowarze jerozolimski, garbarzu aleksandryjski, świński pastuchu Wielkiego i Małego Egiptu, świnio armeńska, podolski złodziejaszku, kołczanie tatarski, kacie kamieniecki i błaźnie dla wszystkiego co na ziemi i pod ziemią, szatańskiego węża potomku i chuju zagięty. Świński ty ryju, kobyli zadzie, psie rzeźnika, niechrzczony łbie, kurwa twoja mać.

O tak ci Kozacy zaporoscy odpowiadają, plugawcze. Nie będziesz ty nawet naszych świń wypasać. Teraz kończymy, daty nie znamy, bo kalendarza nie mamy, miesiąc na niebie, a rok w księgach zapisany, a dzień u nas taki jak i u was, za co możecie w dupę pocałować nas!

Powyższe słowa, nad wyraz niedyplomatyczne w języku dyplomacji, stanowiły punkt wyjścia do ilustracji malarskiej Ilji Riepina, poetyckiej pióra samego Apollinaire`a i muzycznej (Dymitr Szostakowicz). A co zostanie po opublikowaniu przetykanej wulgaryzmami, przyziemnej rozmowy polskich polityków? Próżno tu szukać inspiracji dla copywritera, wiele wskazuje, że ostanie się jeno kilka memów.

Jakie czasy, taka polityka. I taka sztuka.

Artykuł z kategorii Kraj
Tagi artykułu: , , ,

dziennikarstwo obywatelskie, ciekawe artykuły, publikacje, artykuły do przedruku, presell page