Czy warto być adwokatem?

adwokatTo pytanie stawia sobie coraz więcej młodych ludzi. Amerykańskie produkcje filmowe przyzwyczaiły nas do stereotypowej kreacji postaci adwokata – zawsze pewny siebie, profesjonalny i dążący do wygrania sprawy. Jak bardzo odbiega od tego obrazu codzienność pracy adwokata? Prawo stanowi szeroką dziedzinę – posiada wiele gałęzi, przez co także wśród adwokatów wyróżnia się wiele specjalizacji.

Często adwokaci decydują się na objęcie swoimi usługami jedynie osób fizycznych lub prawnych. Jest to zawód tzw. publicznoprawny, co uniemożliwia odmowę usługi bez podania istotnych powodów. Opiera się on głównie na bieżącej obsłudze prawnej klienta – udzielaniu mu pomocy (np. w sprawach podatkowych), konstruowaniu i zawieraniu umów, a także obronie oskarżonych w sprawach karnych oraz na podstawie pełnomocnictwa występowaniu w zastępstwie stron przed sądami w sprawach cywilnych czy z zakresu prawa rodzinnego.

Charakterystyczne jest zamknięcie i dobre zorganizowanie środowiska adwokackiego. By do niego trafić, należy ukończyć studia prawnicze, czteroletnią aplikację i złożyć egzamin adwokacki odbywający się tylko raz w roku – we wrześniu. Następnym krokiem jest decyzja Izby Adwokackiej o wpisie na listę adwokatów. Strukturę budują także rady adwokackie – okręgowe zrzeszające izby, a ponad nimi naczelna, stanowiąca organ samorządu zawodowego adwokatury w Polsce. W przypadkach szkody wyrządzonej klientom działaniem lub zaniechaniem ze strony adwokata, rozstrzyga sąd rady adwokackiej.

Adwokaci wykonują tzw. zawód wolny, czyli nie są zatrudnieni na umowę o pracę. Mogą zdecydować się na założenie własnej kancelarii, co wiąże się z indywidualną realizacją usług lub pracę w zespole, gdzie zadania mogą ulec podziałowi. Jest to zawód wymagający elastyczności – pomimo stałych godzin pracy, w szczególnych sytuacjach i przy trudnych sprawach, konieczne jest pełne zaangażowanie oraz poświęcenie wolnego czasu na przygotowanie dokumentów lub zagłębienie się w akta.

Nie jest to zawód dla introwertyków. Na pierwszym miejscu wyłania się bowiem kontakt z klientami, współpracownikami, świadkami. Niejednokrotnie adwokaci muszą udać się do innych organów czy instytucji w celu uzyskania niezbędnych informacji czy skompletowania dokumentów. Cennymi stają się takie cechy charakteru jak umiejętność słuchania, odporność psychiczna czy nieustępliwość. Niezbędna jest także dobra pamięć, umiejętność szybkiej koncentracji, kojarzenia faktów i reakcji na pojawiające się nowe okoliczności. Prawnicy zmuszeni są do swobodnego poruszania się w przepisach kodeksów czy innych aktów prawnych. Istotny jest też sposób wysławiania się – nieraz to właśnie perswazyjna prezencja skłaniają sąd czy inną instytucję do słuszności swojego stanowiska.

Zawód adwokata uznany jest za prestiżowy i utożsamia się go z wysokimi zarobkami. Zanim jednak można na nie liczyć, na początku kariery trzeba się porządnie napracować i liczyć na sukcesywnie wzrastającą pensję. W ten sposób od dwutysięcznej płacy, można dojść do nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych zarabianych miesięcznie.

Praca adwokata posiada zarówno zalety – satysfakcję z wygranych spraw czy wysokie zarobki, jak i wady – wysoką dyspozycyjność i konieczność obrony z urzędu. Można więc przypuszczać, że jest to zawód przeznaczony dla osób z pasją, takich jak Adwokat Jakub Koryl z Krakowa – http://www.koryl.com.pl.

Artykuł z kategorii Praca
Tagi artykułu: , , ,
You can skip to the end and leave a response. Pinging is currently not allowed.

2 komentarze “Czy warto być adwokatem?”

  1. Max Warowski napisał(a):

    Cóż, zawod ten bardzo się zdewaluował w ostatnim czasie..
    Adwokat, czy też ogólnie rzecz ujmując prawnik, to osoba zaufania publicznego, czyli taka, jak powinno się sądzić z kręgosłupem moralnym.
    Prawo to znakomite narzędzie, zważywszy fakt, że obowiązuje każdego z nas, a tak niewielu z nas potrafi się nim posługiwać, a jeszcze mniej : egzekwować swoje prawa, bo jeśli chodzi o obowiązki, to wyegzekwują to na własną korzyść ći, ktorzy mają pieniądze i układy.Przykładem niech bedzie p.A.Grad, który poając się za prawnika- adwokata- wyłudzał pieniądze za załatwienie sprawy w spółdzielni mieszkaniowej, w której zarządzie zasiada od lat, i nie bez powodu! Jako właściciel firmy zajmującej się ociepleniami i malowaniem budynków przez podstawionych ludzi wykonywał usługi na ursynowskich osiedlach- mając sprawę przetargow w ,,dużym poważaniu” , z czego dorobił się posiadłości pod piasecznem, gdzie zatrudnia ludzi(z zamieszkaniem), których spółdzielnia wyrógowała z mieszkań, które to pan ten , jako członek skupywał i skupuje przez osoby trzecie- jak się uda , nawet z zawartością. Szara eminencja Natolina! – zasiadająca w komisjach – za co oczywiście bierze pieniądze w takiej, czy innej formie, bo musi się zwrócic. Jakby co, to większość jego własności przypada konkubinie, która to prowadzi sprawy firmy ,,Pol Sanloba” – której usług nie polecam, podobnie jak tego z bożej łaski ,,adwokata” – znanego z pracy na TiR-ach w swoim czasie…. A tym, którym się nie podoba,usunąc z pola wrażenia, robiąc opinię, która odstraszy potencjalnych obrońców uciśnionych.
    I tak się kręci Towarzystwo Szarych Eminencji na Ursynowie

    • Baka W. napisał(a):

      Jak widać opłaca się, oj opłaca!
      Mieszaknia dla członków nie będą wyceniane jak normalnie na rynek, choćby nakłady poniesione w ich modernizację były niewidomo jakie..!
      Cał ta chołóta dorobkiewiczów nowobogackich, cwaniakow, trzyma się jeden drugiego nie bez przyczyny.
      W Warszawaie skupowane są mieszkania, kożystając z tego, że wielu ludzi, Warszawiaków z dziada pradziada, musi pracować na śmieciowych umowach, z których nie może utrzymać się na powierzchni, a co za tym idzie, popad w kłopoty… Całe rodziny, szczególnie wielodzietne, które musiałyponosić koszty utrzymania, wykształcenia – bez udziału państwa( ktore miałó zawsze postawę roszczeniową:płać) -popadały w kłópoty.
      Swojego czasu większe datki Ursynów dawał na psy brane ze schroniska – i bez problemów biurokratycznych – niż na dzieci z rodzin wielodzietnych, dla których, aby otrzymać dodatek, tyrzeba było tonę papieru wyprodukować, aby udowodnić, że z jednej pęsji nie idzie utrzymać kilku osób… Oj, słyszało się wiele na ten temat, ale nigdy nie miało to siły przebicia..Powstała nawet praca na ten temat, polecam wytrwałym

dziennikarstwo obywatelskie, ciekawe artykuły, publikacje, artykuły do przedruku, presell page